#10 Chińskie podsumowanie miesiąca

Mi Mix 3 – rewolucja czy wymysł projektantów?

25

Na temat nadchodzącej premiery wiele spekulowałem w ostatnim podsumowaniu i część z przewidywań okazała się trafna. Tym, co wyróżnia ten model jest magnetyczny slider. Jeśli chcemy skorzystać z aparatu musimy wysunąć go ręcznie. Okazuje się to jednak całkiem sensownym rozwiązaniem, bo w odpowiedniej aplikacji możemy zdefiniować taki gest jako wyzwalacz dla innej funkcji, na przykład uruchamiania aparatu albo odbierania rozmów. Ekran, zgodnie z przewidywaniami, zajął znaczną część frontu, notując 93,4% wskaźnik zapełnienia przodu urządzenia. Specyfikacja wyświetlacza wydaje się równie rozsądna – mierzy on 6,39 cala przekątnej i rozdzielczość 2340 x 1080 pikseli. Pod obudową znajdziemy Snapdragona 845. I tu rozczarowanie –  pod wyświetlaczem nie uświadczymy czytnika linii papilarnych. Znajduje się on standardowo z tyłu. Czyżby ta technologia nie była jeszcze wystarczająco dobra, aby zagościć we flagowcu?

25

Ciekawie prezentują się aparaty, bo według rankingu DxOMark Mi Mix 3 znajduje się w trójce najlepszych telefonów. Obiektywów jest w sumie 4 – z przodu 24 Mpix Sony IMX576 i dodatkowy 2 Mpix-owy aparat, który będzie wykorzystywany przy zdjęciach z rozmazanym tłem. Doposażono je nawet w lampę LED i wszystko to zmieszczono w sliderze. Z tyłu umieszczono raczej niewyróżniające się obiektywy po 12 Mpix. Jeśli chodzi o baterię to mogłaby być większa – 3200 mAh nie zadowoli każdego. Warto za to docenić dołączoną ładowarkę bezprzewodową. Jeśli komuś zależało na wsparciu dla 5G to warto poczekać do pierwszego kwartału nowego roku, kiedy to taki model zostanie wypuszczony. Dostępne wersje kolorystyczne to czarny, zielony i niebieski oraz limitowana edycja Forbidden City, wzorowana na chińskich wazach, która wejdzie do sprzedaży w grudniu. Tę ostatnią wyposażono aż w 10 GB RAMu! Ceny zaczynają się od 1800 zł i w przypadku wspomnianej wersji to koszt aż 2700 zł.

Źródło: gsmarena.com

Black Shark bez zaskoczeń

25

Nowa wersja flagowego telefonu firmy nie napawa optymizmem i budzi wątpliwości w temacie przyszłości tej serii. Na plus na pewno warto zaliczyć inny wyświetlacz – zamiast IPS wykorzystano ekran AMOLED, co z pewnością zadowoli część klientów. Nie doszło bynajmniej do zmiany rozdzielczości lub rozmiaru, więc nie jest to zmiana wystarczająco istotna aby kupić nowy model. Inne zmiany zaprezentowane w modelu Black Shark Helo można wyliczyć na palcach jednej ręki – przeniesienie czytnika linii papilarnych na tył urządzenia i przesunięcie tylnego aparatu w inne miejsce na obudowie (choć bez jakichkolwiek zmian w kwestii obiektywów). Konstrukcja została minimalnie pomniejszona i zaprezentowano wersję posiadającą 256 GB/10 GB RAMu. Moim zdaniem prezentowanie telefonu w takiej formie nie miało zbyt dużego sensu, a firma mogła poczekać do początku nowego roku i wyposażyć go w nowszego Snapdragona. Cena: 1745 zł za najtańszy model, czyli o 100 zł więcej niż w przypadku poprzedniego modelu.

Źródło: gsmarena.com

Więcej sklepów!

25

Dotychczasowa sprzedaż Xiaomi w Indiach skupiona była właściwie tylko i wyłącznie na ich sklepie internetowym. Taka forma ma zarówno plusy jak i minusy i najwyraźniej te drugie przeważyły, bo Xiaomi postanowiło poszerzyć siatkę sklepów stacjonarnych. I to w jakim stylu! Największy sklep Xiaomi w Indiach utworzono w Bengalurze, jest dwupiętrowy i ma powierzchnię ponad 6000 metrów kwadratowych. Nie dość, że znajduje się w nim 200 produktów, w tym wiele z kategorii smart home, to nie zabrakło tam również kawiarni, a cały budynek zasilany jest energią słoneczną.

25

Na tym firma nie poprzestała i przy okazji w ciągu jednego dnia otworzyła też równo pół tysiąca sklepów w całym kraju, bijąc jednocześnie rekord Guinnessa. Pozostaje tylko życzyć dużo sukcesów w sprzedaży, a z tym może być różnie – ceny produktów Xiaomi w Indiach zostały podniesione w związku z zanotowaną przez rupię indyjską utratą wartości.

To nie wszystko – Xiaomi wciąż rozwija swoją sieć sprzedaży i wkrótce możemy spodziewać się sklepów firmowych w Irlandii, Meksyku, a nawet Kenii!

Źródło: timesnownews.com

Dzień Singla rekordowo dochodowy

25

W okresie pierwszych początków chińskiego Dnia Singla, który przecież miał być alternatywą dla walentynek, z pewnością nikt nie przypuszczał nawet, że tegoroczna edycja tego festiwalu przyniesie firmie Alibaba ponad 115 miliardów złotych przychodu. Wyjątkowo dużą sprzedaż zanotowały drobne produkty jak kosmetyki i akcesoria biurowe, ale większe urządzenia, jak pralki i lodówki, zanotowały znaczny regres. „Jeśli ludzie nie kupują domów, nie kupują też urządzeń AGD” – wspomniał wiceprezes spółki. I chociaż zysk sumaryczny wprawia w osłupienie, warto spojrzeć na to z drugiej strony. Święto zanotowało jedynie 27% wzrostu sprzedaży w porównaniu do zeszłej edycji – najmniejszy w historii. Poprzednie wyniki na poziomie 40% przez wiele lat były standardem. Akcje firmy spadły o 16%, a całoroczne prognozy sprzedaży zostały obniżone o ok. 5%. Za to wszytko Alibaba obwinia nałożone przez Stany Zjednoczone cła na chińskie towary.

Źródło: reuters.com

Cyfrowy dzwonek – nareszcie

25

Osobiście w ekosystemie zawsze brakowało mi inteligentnego dzwonka do drzwi z kamerką. Oczywiście dało się tę funkcjonalność osiągnąć, korzystając z przycisku i kamery, ale znacznie bezpieczniejsze i wygodniejsze jest to w przypadku jednego z nowszych produktów. Wyposażono go w wyjątkowo praktyczne funkcje. Automatycznie po naciśnięciu guzika łączy się on z głośnikiem Xiao AI, który może odtworzyć wybraną przez użytkownika wiadomość bądź sygnał i właściciel dzwonka otrzymuje powiadomienie z aplikacji. Z tego miejsca ma możliwość włączenia na żywo podglądu wideo, a nawet może przeprowadzić rozmowę za pomocą mikrofonu i głośnika w dzwonku. Nie zabrakło nawet funkcji „SafeSound”, dzięki której głos dziecka rozmawiającego przez głośnik będzie zmieniony tak, żeby brzmiał jak dorosły. Obraz z kamery jest na bieżąco analizowany i system rozpozna twarze domowników, a jeśli mamy inteligentny zamek Xiaomi to nawet otworzy im drzwi. Cena: ok. 100 zł.

Źródło: youpin.mi.com

Wreszcie Air Podsy prosto z Chin

25

Dotychczas w ofercie słuchawek Xiaomi ciężko było znaleźć takie, które w pełni mogłyby zastąpić urządzenie oferowane przez Apple. Zmieniło się to na dobre, wraz z premierą Xiaomi Air Dotsów. Są one całkowicie bezprzewodowe i sprzedawane wraz z obudową pełniącą funkcję powerbanka. Bardzo spodobał mi się umieszczony po zewnętrznej stronie panel dotykowy, poprzez gesty pozwalający na odrzucanie i odbieranie połączeń, sterowanie muzyką, a nawet korzystanie z asystenta głosowego. Pomimo, że Xiaomi deklaruje „niesamowicie wysoką” jakość dźwięku, będzie można ocenić to dopiero po pierwszych recenzjach. Nic nie zwiastuje, żeby miało być inaczej, bo Air Dotsy obsługuja najnowszy standard Bluetooth 5.0. Bezproblemowo da się używać tylko jednej słuchawki na raz – skutkuje to o godzinę dłuższym czasem pracy na baterii. Standardowo wynosi on 4 godziny, a z ładowaniem poprzez etui aż 12 godzin. Cena: ok. 100 zł

25

Zgodnie z utartym zwyczajem, firma pracuje nad odmiennym modelem o podobnej specyfikacji, lecz nieco innym designie, bardziej podobnym do designu Air Podsów. Informacje na ten temat wyciekły z FCC, amerykańskiej komisji komunikacji, która certyfikuje urządzenia wchodzące na rynek USA. To może oznaczać, że projektowane są one właśnie pod ten kraj.

Źródło: banggood.com

Pracownicy Google przeciwko cenzurze w Chinach

O projekcie Dragonfly pisałem już w jednym z poprzednich podsumowań miesiąca. Miałby polegać on na powrocie Google do świadczenia usług w Chinach, a to wiąże się z ostrą cenzurą, obejmującą hasła takie jak „prawa człowieka”. Od czasu ujawnienia projektu wstrząsnął on opinią publiczną i wywołał jej znaczący opór. W sprawie wypowiedziała się znana fundacja Amnesty International, a po jej stronie stanęli pracownicy Google, podpisując list otwarty do swoich przełożonych i popierając postulaty Amnesty. Stoją na stanowisku, że Chiny mogą być pierwszym krokiem do wspierania innych rodzajów cenzury. Nie ma żadnych przesłanek jakoby projekt Dragonfly miał być kontynuowany.

Źródło: amnesty.org

Xiaomi rozwija ofertę smart zegarków

25

Pomimo niedawnej premiery sportowego smart zegarka Amazfit Verge, na platformie sprzedażowej Xiaomi pojawiło się nowe urządzenie, tym razem produkowane przez firmę Codoon. Xiaomi współpracowało z nią już wcześniej, czego efektem były słuchawki z wbudowanym pulsometrem. Jego wyświetlacz wygląda na bardziej minimalistyczny i nie pokazuje aż tylu informacji na raz jak Amazfit Verge, ale projektanci wciąż stawiają na typowo sportowy design. Nie zabrakło tu oczywiście czujnika tętna oraz pojemnej baterii, która ma starczać na 35 dni. To więcej niż w przypadku Mi Banda 3! Możliwości zostały rozszerzone też o pomiar stężenia tlenu we krwi i ciśnienia. Dodatkową nowością są gotowe, rozpisane treningi, które odtwarzamy z użyciem aplikacji. Mają być przygotowane dla różnych poziomów zaawansowania i stanowić ciekawą motywację do uprawiania sportu. Cena: ok. 165 zł

Dotychczas większość urządzeń „na rękę” produkowało Huami, wliczając w to serię Mi Band i Amazfit. Czyżby miało się to zmienić? Raczej nie, biorąc pod uwagę najnowszą współpracę z firmą Timex. Partnerstwo ma na celu prawdopodobnie wsparcie producenta klasycznych zegarków innowacyjną technologią, a technologicznego start-upu tradycyjnymi kanałami sprzedaży.

Źródło: smartwatchspecifications.com



  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.