Śladami „free shipping”, czyli jak trzyliterowa agencja manipuluje kosztami wysyłki

Często bywam poza domem i zazwyczaj są to miejsca, w których dostęp do gniazdek jest ograniczony. Powerbank wydawał się rozsądnym rozwiązaniem – po krótkich poszukiwaniach zdecydowałem się na zakup modelu ZMI QB820, który obsługuje także ładowanie laptopa Xiaomi. Koszt to niecałe 200 zł. Ale przy zakupie nie to było najważniejsze – najbardziej eksponowanym elementem był wielki, migoczący napis „free shipping” (darmowa dostawa). O ile w przypadku tego stosunkowo drogiego produktu nie jest to dziwne, to widok takiego napisu przy każdym wisiorku, skarpetce albo maskotce na Aliexpress wprawia amatorów zamawiania w Chinach w osłupienie. Czy wysyłanie takiego drobiazgu przez pół świat w ogóle się opłaca?

Dostawa w Polsce

Warto zastanowić się jak sytuacja z przesyłkami wygląda w Polsce. Przykładowy produkt – biały długopis Xiaomi z mi-home.pl kosztuje dokładnie 19 zł. Przy przejściu do koszyka stali klienci chińskich portali poczują się nieswojo – w polskim sklepie brakuje migoczącego napisu „darmowa dostawa”. Najtańsza metoda wysyłki to Paczkomaty i nadal kosztuje aż 11 zł. Jeśli paczkę chcemy dostać prosto do domu to nie obędzie się bez kuriera – 15 zł. Cena dokładnie tego samego długopisu na jednym z chińskich portali to jakieś 10 zł, z tą różnicą, że w tę kwotę już wliczona jest już wysyłka pod same drzwi. Sama transport długopisu w Polsce z jednego końca ulicy na drugi kosztuje więcej niż przesyłka z Chin do Polski łącznie z produktem! Konsekwencje takiego paradoksu są zatrważające – jego wpływ na krajową gospodarkę może być niezmiernie duży. O tym jak właściwie jest to możliwe powstało wiele legend – sprzedawcy mieliby być finansowani przez rząd w celu przejęcia władzy nad światem lub podpisywać specjalny pakt z pocztą, a w momencie niespełnienia warunków umowy ich dusza przekazywana miałaby być diabłu. Chociaż te teorie brzmią co najmniej interesująco, prawdziwe wyjaśnienie jest nie mniej zaskakujące!

Pośród trzyliterowych agencji

FBI, CIA, NSA, ABW – agencje, kryjące się za tymi trzyliterowymi skrótami znane są wszystkim. Ich zadaniem ma być chronienie świata przed złem. To czy i jak to wychodzi wykracza poza tematykę tego artykułu, ale poświęcony jest on działaniom jednej z nich. Nieznana, kryjąca się w cieniu, a mająca realny wpływ na otaczający nasz świat. Niczym Snowden omawiający działania NSA, ja prezentuję wam coś znacznie bardziej przerażającego:

UPU

25

Przeciętnie brzmiący skrót należy do organizacji Światowego Związku Pocztowego (Universal Postal Union). Jej korzenie są całkiem intrygujące – jest jedną z pierwszych organizacji międzynarodowych w historii. Powstała w odpowiedzi na ogromne problemy, jakie sprawiała korespondencja przesyłana pomiędzy krajami w XVII i XVIII. Przepływ poczty przez granice był skomplikowany, bo regulowały go poszczególne umowy pomiędzy państwami, a narodowe standardy nie były ujednolicone. Na wielu obszarach nie korzystano ze znaczków, a opłaty naliczano na podstawie dystansu pomiędzy nadawcą i adresatem. Zaczęto wprowadzać pierwsze regulacje i w tej dziedzinie pionierem stał się sir Rowland Hill. Kilkadziesiąt lat później główny zarządca poczty Stanów Zjednoczonych zwołał konferencję w Paryżu. Po niej nastąpiła kolejna w Bernie, gdzie 22 kraje przystąpiły do Traktatu Berneńskiego, powołującego UPU do życia. Aktualnie w skład UPU wchodzą 192 państwa, a organizacja jest jedną z wyspecjalizowanych części ONZ.

25
Siedziba UPU w Bernie

Główne założenia UPU obowiązują do dziś: korespondencja krajowa i zagraniczna powinna być traktowana tak samo, przesyłki do danego kraju powinny być wyceniane według jednolitej stawki ryczałtowej i to co najbardziej nas interesuje – każdy kraj powinien zachowywać wszystkie pieniądze pochodzące z nadań. A to oznacza, że…

Poczta Polska nie dostaje pieniędzy za paczki i listy z Chin!

Sumaryczna kwota pochodząca z wysyłki chińskich towarów na cały świat pozostaje w rękach chińskich operatorów, chociaż jest to ogromnie nieuczciwe. Koszty ponoszone przez Pocztę Polską przy doręczaniu przesyłki są znacznie wyższe niż opłata za samolot, podzielona między kilka tysięcy innych paczek. Najdroższym etapem dostarczania paczek jest tzw. „ostatnia mila” (z ang. „last mile”), czyli pokonanie dystansu pomiędzy placówką pocztową a drzwiami domu odbiorcy. Właśnie na uniknięciu tego problemu polegał cenowy sukces wspomnianych już Paczkomatów  – kurier za jednym razem dostarcza kilkadziesiąt przesyłek do maszyny, co w przeliczeniu na paczkę znacząco zmniejsza koszty dostaw.

Z Polski do Chin

Jak łatwo zauważyć, konsekwencje ustaleń UPU nie byłby tak problematyczne, gdyby poczta wymieniana pomiędzy Polską a Chinami była w równej ilości. Wtedy obydwaj operatorzy krajowi ponosiliby podobne koszty, a więc ceny przesyłek byłyby wyrównane. Konsumenci mogliby się nawet przekonać do zakupu drobnych produktów w Polsce internetowo. Tak jednak nie jest – chiński napływ korespondencji (w tym paczek) jest znaczenie większy niż jego polski odpowiednik. Skąd zatem Poczta Polska bierze pieniądze na pokrycie kosztów dostaw w kraju? Obciąża nimi polskich nadawców. Mój powerbank po kilku miesiącach się zepsuł i w celu odzyskania pieniędzy musiałem odesłać go sprzedawcy. Pomimo, że do mnie trafił z bezpłatną wysyłką, nadanie go paczką do Chin kosztowało mnie… ponad 60 zł.

Problem nie do rozwiązania?

Prace nad rozwiązaniem nierówności w otrzymywaniu pieniędzy w przeszłości podejmowane były już kilkakrotnie. Pierwotnym sposobem było wprowadzenie dopłat wynikających z różnicy wagi korespondencji pomiędzy poszczególnymi państwami („terminal dues”). Faktycznie, było to nieco bardziej uczciwe – przykładowo w 2012 Chiny musiały dopłacać 0,635 SDR do każdego kilograma przesyłek wysłanych do USA. SDR (specjalne prawa ciągnienia) to umowna międzynarodowa jednostka monetarna, której kurs powiązany jest m.in. z dolarami, yuanami i euro. Po aktualnym kursie to około 3 zł za kilogram – wciąż mało.

Wprowadzenie systemu „terminal dues” pociągnęło za sobą pewne negatywne skutki – wpłynęło na cenę przesyłania periodyków, czyli magazynów i czasopism wysyłanych międzynarodowo. Między innymi z tego powodu wprowadzono minimalny limit 150 ton, poniżej którego „terminal dues” nie obowiązują.

UPU jest bardzo złożoną organizacją – posiada na przykład wydzielony kongres, który zajmuje się tylko sprawami związanymi z międzynarodową pocztą. Na jednym ze zgromadzeń udało się uchwalić pewne rozwiązanie, mające w przypadku „terminal dues” uwzględniać również inne czynniki niż masa korespondencji – kraje szeregowane są w grupy pod względem rozwoju gospodarczego i jest to brane pod uwagę przy wyliczaniu stawek. Projekt, którego przygotowanie zajęło ponad 4 lata, wszedł w życie na początku 2018.

Zmiana najwyraźniej nie była na tyle wystarczająca, aby zadowolić wszystkich. W październiku Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone rozpoczynają proces mający na celu opuszczenie UPU. Rząd USA nie wyklucza, że wskutek dodatkowych negocjacji decyzja może jeszcze się zmienić, ale jeśli Stany faktycznie opuszczą szeregi organizacji, zmiany pod względem organizacji międzynarodowej poczty mogą być ogromne i stać się przełomem, który Chińczykom śnić się będzie po nocach.



  • 6 myśli o “Śladami „free shipping”, czyli jak trzyliterowa agencja manipuluje kosztami wysyłki

    • ntr

      (Luty 4, 2019 - 8:11 pm)

      Mala drobna pomylka. Kurs SDR obecnie utrzymuje sie na poziomie >5 PLN (dzisiejszy kurs – https://www.nbp.pl/home.aspx?navid=archa&c=/ascx/tabarch.ascx&n=a024z190204)

      • Anonim

        (Luty 16, 2019 - 5:54 pm)

        „Chiny musiały dopłacać 0,635 SDR do każdego kilograma przesyłek (…)” i właśnie te 0,635 SDR to po aktualnym kursie ok. 3 zł.

    • TDK

      (Luty 10, 2019 - 9:48 pm)

      Ciekawy artykuł. Dzięki!

    • eLch

      (Luty 12, 2019 - 9:13 pm)

      Fajny tekst, który sporo wyjaśnia. Dzięki

    • Como

      (Luty 16, 2019 - 3:45 pm)

      Zabrakło jednak dużo konkretnych danych dotyczących chociażby relacji Polska – Chiny.

      • Maksymilian Skica

        (Luty 16, 2019 - 5:52 pm)

        Myślę, że można spodziewać się sequela o podobnej tematyce, postaram się w nim umieścić więcej konkretnych danych :).

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.